Przyszło nam na informatyce pisać kolejny jakże edukujący program, w jakże intuicyjnym i przeciekawym języku programowania- Turbo Pascalu. Nic by w tym ciekawego nie było gdyby nie dziwny wypadek jaki przydarzył mi się podczas pracy. Postawiono przed nami kolejne z wyzwań, piętrzyło się przed większością jak K2 przed polską wyprawą parę lat temu. Niezrażona klasa jęła zaprzęgać do roboty konia pociągowego, syna magicznej wróżki, zwanego Guglem. Mnogość stron, których treść kłóciła się ze sobą przyprawiała feralnego foksa o zawrót kity, jednak pracował, a Gugl szukał, ciągnąc kierat swojej jednostajnej egzystencji. Ten programista po politycznej budzie wiedział co i jak, ale miał krzywy nos, a tamten z działu IT wielkiej firmy Szymajtek zaszczepił swój kod, przy okazji czyniąc go megakrotnie cięższym, przez co pamięć RAM chciała krzyczeć w płytogłosy. Na nic to się zdało, trzeba było pracować samemu. Wylewając siódme poty, przy okazji zalewając klawiatury i topiąc myszki- tworzyliśmy. Ja z właściwym sobie polotem musiałem zastosować sobie tylko znane sztuczki magiczne, które to jednak zupełnie przypadkiem zaraz zdradzę. Ochrzciwszy swe nowe dziecię mianem Muminków począłem myśleć nad zmiennymi. Jako, że TataMuminka było zdecydowanie nieergonomiczne w stosunku do moich hiperstrukturalnych planów, przyjąłem postawę badawczą. Konsumując wkłady atomowe, w postaci świeżej bułki z wkładką w postaci kuzyna rośliny ćpunów- makiem, wpadłem na jakże genialny w swej prostocie pomysł. TM, niechaj się zowie TM. Potrzebowałem jeszcze dwóch zmiennych, jako że tatuś był przykładny i onanizm odpadał, naprędce ustawiłem nieco pod nim MamęMuminka, zredukowaną do postaci MM. Muminkowie, będąc przykładnymi katolikami nie puszczali się wzajemnie na wiatr i spłodzili trzecią zmienną- Muminka, zwanego dalej M.
TM i MM zapętlili się, M szukał Małej Mi, a ja tworzyłem tabelę. Miała być gotowa do wczytania listy uczniów. Każdej z osób przypisałem numer, wcześniej odczytany z tatuażu, który to przepowiedział niejaki święty Jan w Apokalipsie. Odziwo Muminki popędzane nachają ruskiego robotnika zaczęły spisywać dane osobowe, tworząc po kilka kserokopii.
(…)Trzy kopie dla działaczy PO pod otwartym niebem,
Siedem dla tyranów PiS w ich kamiennych pałacach,
Dziewięć dla LSD, ludzi śmierci podległych,
Jeden dla Premiera Ciemności na czarnym tronie
W Krainie Belweder, gdzie zaległy cienie.(…)
Wszystko działało w jak najlepszym porządku, Muminki trzymając się, żelaznej zasady porządku kompilowały się w ukropie. Wreszcie przyszła kolej na podstawienie polityków miast uczniów, gdyż prawdziwym celem naszych spotkań partyjnych jest inwigilacja rządu. Wspierani przez CIA, Specnaz i Mossad dokonaliśmy konwersji programu z użyciem najnowszych metod szpiegowskich. Wszystko było na jak najlepszej drodze do sukcesu. Wtedy to kompilator wysypał tragiczny w skutkach ciąg znaków.
Polish goverment is constant. Value is 0

cholera. pod tym tekstem powinien znajdować się jakiś słowniczek lub opracowanie pod tytułem :co autor miał na myśli. zadziwiające.. że mówimy (potencjalnie przynajmniej) jednym językiem a totalnie nie wiem o co tu chodzi :D