Alternatywnie o Alternatywie
Swego czasu pisałem, na temat zgoła odmienny od tego, który teraz poruszam, jednak otarłem się w nim o pewną blisko-muzyczną dygresję. Na podstawie tejże dygresji zasugerowano mi napisanie tego co też, Czytelniku, czytasz.
Rzucam więc hasło: Alternatywa.
Alternatywa w sensie stricte muzycznym. Bo przecież trudno się nie zgodzić z faktem, że pojęcie to wpisało się już w nomenklaturę związaną ze światem muzyki. Nie od dziś, a nawet nie od roku słyszy się, bądź też czyta o: „szeroko pojętej alternatywie…”, „muzyce alternatywnej stanowiącej(o zgrozo!) alternatywę dla…”. I tak dalej, i tak dalej. Jednym słowem, którego autorem nie jestem- pipczenie.
Więcej na: http://altwave.wordpress.com/

Prze-ciekawe metafory, doprawdy do głowy by mi nie przyszło.. ;)
I ja biedny nie wiem, czy to jakiś podtekst jest czy jak. Czy się skrycie nabijasz :D
i tak i nie ;)