RSS

Ptactwo

09 sie

Lipcowe słońce przekroczywszy zenit z wolna kierowało się ku zachodowi. Zdawać by się mogło, że na wiejskim podwórzu panuje nieprzenikniona cisza, tak specyficzna na polskiej wsi. Ze stojących za domem buków dochodziły dźwięki grasujących wśród gałęzi trznadli. Szare ptaszki – kopciuszki – pracowały niczym ich baśniowy pierwowzór. Z niewielkiej obórki, przytulonej do domu, dochodziły krzyki zgłodniałych piskląt.
Kury, uznawane za mało inteligentne ptactwo, co chwilę dawały dowody potwierdzające tę tezę. To podfruwały, chwilę później ni to lecąc ni to biegnąc atakowały się nawzajem, żeby za chwilę wrócić do dziobania wysypanego ziarna.
Wróbelki, z godnością właściwą tym małym ptaszkom, lawirowały pomiędzy drobiem i zbierały co lepsze ziarnka pszenicy. Mali lotnicy i lotniczki odlatywali, i wracali raz po raz, z poczuciem ważności swojej misji. Odchowanie piskląt było dla nich celem nadrzędnym i zarówno samce jak i samiczki wypełniali go bez skarg.
Na szczycie dachu stanął zamyślony bocian, zastanawiając się czy zwiastować rodzinie kolejnego potomka. Po chwili zaklekotał wyraźnie rozdrażniony swoimi obserwacjami i zerwał się do lotu.
Słońce chyliło się z każdą minutą coraz niżej jakby nie mogło się doczekać spoczynku, zmęczone wytężoną pracą i pielęgnacją każdego z kłosów na nieprzeliczonych łanach zboża. Rumienienie jabłek i podgrzewanie wody musiało być dla niego równie ciężką pracą, bo aż poczerwieniało zbliżając się do zachodu.
A cisza trwała.
Pies szczekał zaciekle, biorąc udział w wiejskim dialogu. Potężnie zbudowany kot wygrzewał się w ostatnich promieniach słońca. Wróble ćwierkały, kury gdakały niczym przekupki na rynku, zza krzaków doleciało ciche puknięcie…
– Ale tatko jebnął! – Podekscytował się młody chłopiec wychodząc zza zasłony krzewów. Za nim, dumnym krokiem, podążał ojciec z przewieszoną przez ramię wiatrówką. Zadowolony spojrzał na swoje dzieło. Zrosiwszy ziarno krwią, wróbel dogorywał i konwulsyjnie drgał. Rolnik wziął ptaka i rzucił go kotu. Następnie zwrócił się do syna.
– Włącz no radio Kajtuś, muzyczka bedzie.
Chłopiec spełnił życzenie swojego ojca i włączył stary odbiornik Unitry. Z głośników popłynęły dźwięki znanego hitu: „Jak kombajn w rzepaku, jak plewy pod nami. Jak ciągnik w galopie, przyczepa przed nami.”
Słońce zaszło.

 

Informacje o rajca

Piszę, czytam i dzielę się swoimi dokonaniami.
2 Comments

Posted by w dniu 9 Sierpień 2010 in Humor, Inne, Komentując, Miniatury, Wypytkowo

 

2 odpowiedzi na „Ptactwo

  1. astrid

    3 Wrzesień 2010 at 19:59

    osobliwa cisza wśród ptaków.

     
    • rajca

      3 Wrzesień 2010 at 20:02

      Nieprawdaż…
      Grobowa…

       

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.